Wysiadłam z autobusu i kierowałam się w stronę wejścia szkolnego. Wtedy zaczepiła mnie jakaś nieznajoma dziewczyna.
- Cześć.
Nie znałam jej, może kilka razy widziałam ją w szkole.
- Cześć, znamy się?
Nie, raczej nie, ale wiesz zawsze możemy się poznać, nie?
Wypuściłam powietrze z ust i uśmiechnęłam się.
- No w sumie, taaak.
- No, to ja mam na imię Carly McCan, miło mi.
Uśmiechnęłam się do mnie słodko, wyciągając dłoń w moją stronę.
- A ja nazywam się Selena Gomez, także mi miło.
Podałam Carly dłoń i weszłyśmy do środka, Carly była bardzo miła.
- Sel, możemy usiąść razem w ławce? Przenieśli mnie do twojej klasy, dlatego pomyślałam że fajnie było by mieć koleżnakę z ławki .
Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, pomyślałam czemu nie i tak siedzę sama, nie mam tu przyjaciół ani nic.
- No pewnie i tak siedzę sama, więc możemy usiąść razem.
Carly odwzajemniła uśmiech w moją stronę unosząć brew do góry (...) (Dzyn, dzyyyyn) Było już słychać dzwonek na lekcje, weszłyśmy do klasy i usiadłyśmy w ławce na samym końcu, wypakowałam książki tak jak ona. W sumie od razu ją polubiłam, przed tym wyciszyłam telefon i schowałam go do kieszenie (...) Lekcja trwała i trwała, aż w końcu zadzwonił dzwonek na przerwę.
- Sel, widzę że jesteś dość dobra z Matematyki, czy mogłabyś mnie trochę poduczyć?
Uśmiechnęłam się, kiwając głową na "Tak". Przeszłyśmy pod inną salę, odłożyłam torbę i zeszłam do sklepiku szkolnego kupując wodę gazowaną. Zadzwonił dzwonek na lekcję i wtedy wszyscy weszli do klasy (...) Lekcja jak lekcja, minęła dość szybko. Mogliśmy iść do domy, pożegnałam się Carly.
- Carly przyjdź do mnie jutro o 15 ok?
- Dobra.
Musnęłyśmy się w policzek na wzajem i każda poszła w swoją stronę. Zauważyłam jak Carly wsiada do jakiego czarnego ferrari w którym siedział chłopak w kapturze, pewnie jej brat, uśmiechnęłam się i pomachałam do niej jeszcze. Wyjęłam telefon i podłączyłam do niego słuchawki włączając piosenki, w pewnej chwili zauważyłam że jakieś auto zatarasowało mi drogę, dlatego wydarłam się na niego, a on uchylił okno.
- Podwieść Cię?
Zauważyłam że to Justin, nawet się nie przestraszyłam, tylko się uśmiechnęłam i bez żadnego słowa wsiadłam do samochodu.
- Robię to tylko dlatego abyś dał mi spokój.
- Jedziemy do twojego domu?
- Nie? - mruknęłam.
- To gdzie? - uśmiechnęłam się.
- Mam okazję jechać z Justinem Bieberem, więc chyba tak szybko się nie rozstaniemy nie?
- Do mnie!
- Mmm, dobra. - mruknęłam uśmiechając się.
- Lubię Cię taką zdecydowaną, kicia. - jęknął.
- A ja Ciebie, takiego niegrzecznego. - znów mruknęłam unosząc jedną brew do góry. ..
sobota, 28 grudnia 2013
piątek, 27 grudnia 2013
Rozdział 7
Justin.. Uśmiechnął się do mnie, to co robił było bardzo, bardzo żałosne. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ciuchy. Zrzuciłam z siebie ręcznik i nasunęłam na siebie bielizne a następnie ciuchy. Skierowałam się w stronę łazienki, wyjęłam z szafki suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Kiedy to zrobiłam wzięłam prostownicę i wyprostowałam włosy. Zgasiłam światło w łazience i zeszłam na dół, sprawdziłam jeszcze czy moje drzwi są dokładnie zamknięte, są. Poszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy, usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. Wyjrzałam przez oczko które było w drzwiach, stał za nimi Justin. Otworzyłam je, choć nawet nie wiem po co. - Co chcesz? - Kiedy Justin chciał wejść przymknęłam je tak aby nie mógł wejść do mojego domu. - Nie pozwoliłam Ci nawet wejść - Spojrzał się na mnie tak jakby ze złością, ale ja mu i tak nie pozwoliłam wejść. - Czego ty ode mnie chcesz? Myślałam że tacy jak ty, nie starają się o.. Dziewczynę. - Justin się zaśmiał i popchnął drzwi i szybko wszedł do mojego domu. - Myślisz że ja się o Ciebie staram, chciałabyś! Mogę mieć każdą, myślisz że tylko ty na mnie lecisz? - Zaśmiałam się dość głośnym tonem aby zrobić mu nawet na złość. - Nie, nie lecę na Ciebie głąbie. - Marzyłam tylko o tym aby wyszedł z mojego domu. - Wyjdź, rozumiesz? Wyjdź! - Uśmiechnął się i wstał podchodząc do mnie i unosząc mnie tak że nie dotykałam już ziemi. - Wiem że tego chcesz, mała. - Wiem że to mogło wydawać się dziwne, nawet bardzo, ale w pewnej chwili pocałowałam Go, namiętnie, tak jak tylko umiałam (...) Nasz pocałunek trwał tak przez chwilę, wtedy on wypuścił mnie na ziemię i ja Go popchnęłam i wyrzuciłam za drzwi. - Wow. - Zaśmiałam się sama do siebie. To było dość fajne. Poszłam na górę i położyłam się na łóżku myśląc nad tym, w pewnej chwili poczułam jak moje powieki opadają i zasnęłam.
* 1 MIESIĄC PÓŹNIEJ.*
Szliśmy z Justinem przez park trzymając się za ręcę.
- Justin chcę sprawdzić jaka jest woda.
Justin przerzucił mnie przez swoje ramię, idąc w stronę plaży.
- Nie zrobisz tego.
Justin zaśmiał się i dalej szedł.
- A chcesz się przekonać?
Zaczęłam się wiercić aż w końcu się przewróciliśmy, nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Wtedy Justin........
"Dzyn, dzyn, dzyyyn"
Obudził mnie dość głośny budzik, na szczęście był to tylko sen, a jednak z moich oczu poleciały łzy. Starałam wybić sobie z głowy ten sen. Była już godzina 5:34, wstałam z łóżka i podeszłam do szafy wyjmując z niej rurki, conversy, czarną kurtkę i czarną bokserkę z krzyżem na środku. Nasunęłam na siebie świeżą bieliznę i ubrania, rozczesałam włosy po czym je wyprostowałam, złapałam za torbę i wyszłam z domu. Zobaczyłam jak mój autobus jedzie, dlatego zaczęłam biec, wbiegłam do autobusu i usiadłam na siedzeniu. Wyjęłam telefon z kieszeni i zauważyłam że mam sms . (...) 15 minut później byłam już pod szkołą....
* 1 MIESIĄC PÓŹNIEJ.*
Szliśmy z Justinem przez park trzymając się za ręcę.
- Justin chcę sprawdzić jaka jest woda.
Justin przerzucił mnie przez swoje ramię, idąc w stronę plaży.
- Nie zrobisz tego.
Justin zaśmiał się i dalej szedł.
- A chcesz się przekonać?
Zaczęłam się wiercić aż w końcu się przewróciliśmy, nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Wtedy Justin........
"Dzyn, dzyn, dzyyyn"
Obudził mnie dość głośny budzik, na szczęście był to tylko sen, a jednak z moich oczu poleciały łzy. Starałam wybić sobie z głowy ten sen. Była już godzina 5:34, wstałam z łóżka i podeszłam do szafy wyjmując z niej rurki, conversy, czarną kurtkę i czarną bokserkę z krzyżem na środku. Nasunęłam na siebie świeżą bieliznę i ubrania, rozczesałam włosy po czym je wyprostowałam, złapałam za torbę i wyszłam z domu. Zobaczyłam jak mój autobus jedzie, dlatego zaczęłam biec, wbiegłam do autobusu i usiadłam na siedzeniu. Wyjęłam telefon z kieszeni i zauważyłam że mam sms . (...) 15 minut później byłam już pod szkołą....
środa, 25 grudnia 2013
Informacje.
Informacje i pytania, ważne . <3
○ Mam wrażenie że nikt nie czyta mojego bloga, więc jeżeli ktoś Go czyta to niech to skomentuję.
• INFORMACJA.
○ Chciałabym zmienić troszeczkę fabułę opowiadania tzn. Chcę zrobić z Justina trochę niegrzeczniejszego, a z Sophie chciałam zrobić bardziej rozrywkową dziewczynę, taką która nie będzie cichą myszką.
Bardzo mi zależy na tym abyście czytali mój blog kiedy nie piszę Go dla siebie lecz dla Was.
○ Sophie od tej pory będzie nazywała się Selena ;)
Przepraszam, kolejny rozdział: 5 stycznia 2014 rok . <3
○ Mam wrażenie że nikt nie czyta mojego bloga, więc jeżeli ktoś Go czyta to niech to skomentuję.
• INFORMACJA.
○ Chciałabym zmienić troszeczkę fabułę opowiadania tzn. Chcę zrobić z Justina trochę niegrzeczniejszego, a z Sophie chciałam zrobić bardziej rozrywkową dziewczynę, taką która nie będzie cichą myszką.
Bardzo mi zależy na tym abyście czytali mój blog kiedy nie piszę Go dla siebie lecz dla Was.
○ Sophie od tej pory będzie nazywała się Selena ;)
Przepraszam, kolejny rozdział: 5 stycznia 2014 rok . <3
wtorek, 24 grudnia 2013
Rozdział 6.
* 3 miesiące później. *
Ja i Perr mijałyśmy się ciągle na korytarzu, ona nawet się na mnie nie spojrzała. Uznałam że to nie miało w ogóle żadnego sensu, zmieniłam szkołę, nie miałam w niej ani nowych przyjaciół ani nie byłam zbyt lubiana. Chciałam nawet zmienić miejsce i adres zamieszkania, kiedy wyobrażałam sobie że zawsze mógł przyjść tam Ju.. Nawet nie chcę wymawiać tego obrzydliwego imienia. Już przyłapałam go kilka razy pod moim domem.. Ale kiedy zobaczył mnie w oknie, uciekał. Z Harrym też już za bardzo nie utrzymuje kontaktów, tak na prawdę to w ogóle, ostatni raz widzieliśmy się wtedy kiedy pomagał mi uciec od Justina. Chciałabym znaleźć PRZYJACIÓŁKĘ która będzie mnie rozumiała. Siedziałam na korytarzu na ławce wkuwając książkę od Matematyki.. Usłyszałam dzwonek na lekcje, schowałam książkę do torby i weszłam do klasy. Pani coś tłumaczyła, ale i tak mało mnie obchodziło. W końcu minęło całe 45 minut, koniec lekcji, dom. Wrzuciłam książki do torby i wybiegłam ze szkoły. Miałam na sobie tylko sukięnkę a na dworze zaczął padać deszcz, byłam już cała mokra, miałam wrażenie że ktoś za mną idzie, a gdy się odwróciłam nikogo nie było. Po chwili znów się odwróciłam i ujrzałam jakiegoś mężczyznę w czarnej bluzie i kapturze. (...) Ujrzałam rysy twarzy już wcześniej mi znane, prawdopodobnie Justina. Zaczęłam biec, ale na koturnach było to dość chyba nie możliwe. - Nie potknij się księżniczko. - Tak to w 1OO% był Justin. Starałam się nie zwracać na to uwagi, szłam coraz szybciej. - Lubię kiedy się boisz. - Byłam coraz bardziej wkurzona i tak bałam się. - No i co z tego Justin? Przeszkadza Ci to kiedy się boję? Po co mnie śledzisz? - Usłyszałam tylko śmiech, ale i wtedy ujrzałam jak on zdejmuję kaptur. - Bo lubię Cię śledzić, posłuchaj, daj mi Cię to dam Ci spokój. - Poczułam jak jego dłonie obejmują mnie w pasie i zjeżdżają coraz niżej, wtedy z całej siły uderzyłam go w twarz. - Teraz posłuchaj ty mnie, jeszcze raz będziesz mnie śledził i jeszcze raz będziesz mnie obmacywał i będzie z tobą źle. - Chciałam już iść dalej, ale.. - A jeżeli zrobię, tak? - Podszedł do mnie powoli i przyciągnął mnie do siebie, wkładając swoją rękę pod moją sukienkę. [ Jesteśmy w Parku ] - Nie - Znów go uderzyłam i to 2x mocniej. - Nienawidzę Cię, rozumiesz? nienawidzę. Spieprzyłeś całe moje życie, całe. Gdyby nie ty, to w tej chwili.... - Z moich oczy automatycznie popłynęły łzy, złapałam za torbę która leżała na ziemi i zaczęłam iść w stronę domu. (...) Wbiegłam do niego i od razu pobiegłam do łazienki, zrzuciłam z siebie ciuchy i weszłam pod prysznic odkręcając ciepłą wodę, znów z moich oczu poleciały łzy. Wymyłam dokładnie swoje ciało i wyszłam spod prysznica okrywając swoje ciało ręcznikiem, a włosy otarłam innym. Poszłam do sypialni i wyjrzałam przez okno, znów stał tam Justin...
Ja i Perr mijałyśmy się ciągle na korytarzu, ona nawet się na mnie nie spojrzała. Uznałam że to nie miało w ogóle żadnego sensu, zmieniłam szkołę, nie miałam w niej ani nowych przyjaciół ani nie byłam zbyt lubiana. Chciałam nawet zmienić miejsce i adres zamieszkania, kiedy wyobrażałam sobie że zawsze mógł przyjść tam Ju.. Nawet nie chcę wymawiać tego obrzydliwego imienia. Już przyłapałam go kilka razy pod moim domem.. Ale kiedy zobaczył mnie w oknie, uciekał. Z Harrym też już za bardzo nie utrzymuje kontaktów, tak na prawdę to w ogóle, ostatni raz widzieliśmy się wtedy kiedy pomagał mi uciec od Justina. Chciałabym znaleźć PRZYJACIÓŁKĘ która będzie mnie rozumiała. Siedziałam na korytarzu na ławce wkuwając książkę od Matematyki.. Usłyszałam dzwonek na lekcje, schowałam książkę do torby i weszłam do klasy. Pani coś tłumaczyła, ale i tak mało mnie obchodziło. W końcu minęło całe 45 minut, koniec lekcji, dom. Wrzuciłam książki do torby i wybiegłam ze szkoły. Miałam na sobie tylko sukięnkę a na dworze zaczął padać deszcz, byłam już cała mokra, miałam wrażenie że ktoś za mną idzie, a gdy się odwróciłam nikogo nie było. Po chwili znów się odwróciłam i ujrzałam jakiegoś mężczyznę w czarnej bluzie i kapturze. (...) Ujrzałam rysy twarzy już wcześniej mi znane, prawdopodobnie Justina. Zaczęłam biec, ale na koturnach było to dość chyba nie możliwe. - Nie potknij się księżniczko. - Tak to w 1OO% był Justin. Starałam się nie zwracać na to uwagi, szłam coraz szybciej. - Lubię kiedy się boisz. - Byłam coraz bardziej wkurzona i tak bałam się. - No i co z tego Justin? Przeszkadza Ci to kiedy się boję? Po co mnie śledzisz? - Usłyszałam tylko śmiech, ale i wtedy ujrzałam jak on zdejmuję kaptur. - Bo lubię Cię śledzić, posłuchaj, daj mi Cię to dam Ci spokój. - Poczułam jak jego dłonie obejmują mnie w pasie i zjeżdżają coraz niżej, wtedy z całej siły uderzyłam go w twarz. - Teraz posłuchaj ty mnie, jeszcze raz będziesz mnie śledził i jeszcze raz będziesz mnie obmacywał i będzie z tobą źle. - Chciałam już iść dalej, ale.. - A jeżeli zrobię, tak? - Podszedł do mnie powoli i przyciągnął mnie do siebie, wkładając swoją rękę pod moją sukienkę. [ Jesteśmy w Parku ] - Nie - Znów go uderzyłam i to 2x mocniej. - Nienawidzę Cię, rozumiesz? nienawidzę. Spieprzyłeś całe moje życie, całe. Gdyby nie ty, to w tej chwili.... - Z moich oczy automatycznie popłynęły łzy, złapałam za torbę która leżała na ziemi i zaczęłam iść w stronę domu. (...) Wbiegłam do niego i od razu pobiegłam do łazienki, zrzuciłam z siebie ciuchy i weszłam pod prysznic odkręcając ciepłą wodę, znów z moich oczu poleciały łzy. Wymyłam dokładnie swoje ciało i wyszłam spod prysznica okrywając swoje ciało ręcznikiem, a włosy otarłam innym. Poszłam do sypialni i wyjrzałam przez okno, znów stał tam Justin...
sobota, 21 grudnia 2013
Rozdział 5.
Ale nie, boże, nie. Zauważyłam jakiś biały ręcznik, poszłam do łazienki i zrzuciłam z siebie ubrania wchodząc pod prysznic, słyszałam tylko wodę. Zamknęłam oczy i po chwili je otworzyłam, przetarłam je z wody i ujrzałam Justin'a stojącego na przeciwko mnie. - Co robisz idioto, wyjdź stąd - Zakryłam szybko moje ciało rękoma, a w tle słyszałam dość głośny śmiech. - To jest moja łazienka, więc będę robił co tylko chcę. - Złapałam za biały ręcznik i wyszłam z kabiny, poszłam do jego pokoju siadając na krześle, Justin zadawał się z ćpunami, fajnie, chciałam stąd jakoś uciec. - Pojedziemy gdzieś? głodna jestem - Tak strasznie go nienawidziłam, co ja mu zrobiłam? - Po co? zaraz coś Ci przyniose. - Usłyszałam trzask drzwi, co oznaczało że będę musiała tu siedzieć. Kopnęłam w łóżko, po czym wyleciał spod niego mój iPhone, chwyciłam go i weszłam w kontakty Perrie, Samanta (...) Harry, szybko zaczęłam do niego dzwonić, a on odebrał. - Harry przyjedź po mnie do domu Justina, on mnie porwał, jestem tu zamknięta proszę. - bez żadnego zastanowienia się usłyszałam: będę za 15 minut. - Ucieszyło mnie to, schowałam telefon tam gdzie był i pobiegłam do łazienki, ubrałam się po chwili usłyszałam krzyki mężczyzn za pewne Harrego i Justina. Po chwili zobaczyłam że ktoś otwiera drzwi, ujrzałam Harrego praktycznie całego we krwi, ucieszyłam się rzucając mu się na szyję. - Dziękuję. - Puściłam go i uśmiechnęłam się, a on natychmiast złapał mnie za dłoń i zaczął biec, a ja za nim na ziemi ujrzałam nie przytomnego Justina. - Choć odwiozę Cię. - Harry już wiele dla mnie zrobiłeś, ale jeżeli możesz - Uśmiechnęłam się sama do siebie i wbiegłam do samochodu Harrego, nie całe 1O minut później byliśmy już przed moim domem. Odwróciłam głowę w stronę Harrego - Wejdziesz? - Uśmiechnęłam się po woli wysiadając z samochodu i zamykając za sobą drzwi. - No dobra, mogę wejść. - Harry wysiadł z samochodu, otworzyłam swoje drzwi i weszłam do środka. - Może... yy.. Chcesz coś do picia, Harry? - Uśmiechnęłam się, w tej chwili czułam się dość dziwnie, bałam się, nawet Harrego, bałam się że.. że.. on tu wróci i coś mi zrobi, nie porwie, tylko zgwałci? - Wodę gazowaną - Sięgnęłam szklankę z szafki i wlałam do niej wodę, a także po chwili wyjęłam drugą i zrobiłam to samo.. Harry coś do mnie mówił a ja zapatrzyłam się na moje zdjęcie z Perr i myślałam co będzie z naszą przyjaźnią. - Sophie, ja pojadę już. - Kiwnęłam tylko głową, a po chwili już zapanowała cisza, chwyciłam telefon i wykręciłam numer Perrie, "PO USŁYSZENIU SYGNAŁU ZOSTAW WIADOMOŚĆ, DYYYYN" Szybko się rozłączyłam, i pobiegłam do swojej sypialni..
Do: Perrie.
- Perrie, proszę, proszę odezwij się do mnie, za pewne już wszystko wiesz, odezwij się do mnie a wszystko Ci wytłumaczę.
Na wiadomość od Perrie czekałam już jakieś 3O minut..
Do: Perrie.
- Perrie, proszę, proszę odezwij się do mnie, za pewne już wszystko wiesz, odezwij się do mnie a wszystko Ci wytłumaczę.
Na wiadomość od Perrie czekałam już jakieś 3O minut..
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)