sobota, 28 grudnia 2013

Rozdział 8.

Wysiadłam z autobusu i kierowałam się w stronę wejścia szkolnego. Wtedy zaczepiła mnie jakaś nieznajoma dziewczyna.
- Cześć.
Nie znałam jej, może kilka razy widziałam ją w szkole.
- Cześć, znamy się?
Nie, raczej nie, ale wiesz zawsze możemy się poznać, nie?
Wypuściłam powietrze z ust i uśmiechnęłam się.
- No w sumie, taaak.
- No, to ja mam na imię Carly McCan, miło mi.
Uśmiechnęłam się do mnie słodko, wyciągając dłoń w moją stronę.
- A ja nazywam się Selena Gomez, także mi miło.
Podałam Carly dłoń i weszłyśmy do środka, Carly była bardzo miła.
- Sel, możemy usiąść razem w ławce? Przenieśli mnie do twojej klasy, dlatego pomyślałam że fajnie było by mieć koleżnakę z ławki .
Na mojej twarzy od razu pojawił się uśmiech, pomyślałam czemu nie i tak siedzę sama, nie mam tu przyjaciół ani nic.
- No pewnie i tak siedzę sama, więc możemy usiąść razem.
Carly odwzajemniła uśmiech w moją stronę unosząć brew do góry (...) (Dzyn, dzyyyyn) Było już słychać dzwonek na lekcje, weszłyśmy do klasy i usiadłyśmy w ławce na samym końcu, wypakowałam książki tak jak ona. W sumie od razu ją polubiłam, przed tym wyciszyłam telefon i schowałam go do kieszenie (...) Lekcja trwała i trwała, aż w końcu zadzwonił dzwonek na przerwę.
- Sel, widzę że jesteś dość dobra z Matematyki, czy mogłabyś mnie trochę poduczyć?
Uśmiechnęłam się, kiwając głową na "Tak". Przeszłyśmy pod inną salę, odłożyłam torbę i zeszłam do sklepiku szkolnego kupując wodę gazowaną. Zadzwonił dzwonek na lekcję i wtedy wszyscy weszli do klasy (...) Lekcja jak lekcja, minęła dość szybko. Mogliśmy iść do domy, pożegnałam się Carly.
- Carly przyjdź do mnie jutro o 15 ok?
- Dobra.

Musnęłyśmy się w policzek na wzajem i każda poszła w swoją stronę. Zauważyłam jak Carly wsiada do jakiego czarnego ferrari w którym siedział chłopak w kapturze, pewnie jej brat, uśmiechnęłam się i pomachałam do niej jeszcze. Wyjęłam telefon i podłączyłam do niego słuchawki włączając piosenki, w pewnej chwili zauważyłam że jakieś auto zatarasowało mi drogę, dlatego wydarłam się na niego, a on uchylił okno.
- Podwieść Cię?
Zauważyłam że to Justin, nawet się nie przestraszyłam, tylko się uśmiechnęłam i bez żadnego słowa wsiadłam do samochodu.
- Robię to tylko dlatego abyś dał mi spokój.
- Jedziemy do twojego domu?

- Nie? - mruknęłam.
- To gdzie? - uśmiechnęłam się.
- Mam okazję jechać z Justinem Bieberem, więc chyba tak szybko się nie rozstaniemy nie?
- Do mnie!

- Mmm, dobra. - mruknęłam uśmiechając się.
- Lubię Cię taką zdecydowaną, kicia. - jęknął.
- A ja Ciebie, takiego niegrzecznego. - znów mruknęłam unosząc jedną brew do góry.
..

piątek, 27 grudnia 2013

Rozdział 7

Justin.. Uśmiechnął się do mnie, to co robił było bardzo, bardzo żałosne. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej ciuchy. Zrzuciłam z siebie ręcznik i nasunęłam na siebie bielizne a następnie ciuchy. Skierowałam się w stronę łazienki, wyjęłam z szafki suszarkę i zaczęłam suszyć włosy. Kiedy to zrobiłam wzięłam prostownicę i wyprostowałam włosy. Zgasiłam światło w łazience i zeszłam na dół, sprawdziłam jeszcze czy moje drzwi są dokładnie zamknięte, są. Poszłam do kuchni i wyjęłam z lodówki sok pomarańczowy, usłyszałam jak ktoś puka do drzwi. Wyjrzałam przez oczko które było w drzwiach, stał za nimi Justin. Otworzyłam je, choć nawet nie wiem po co. - Co chcesz? - Kiedy Justin chciał wejść przymknęłam je tak aby nie mógł wejść do mojego domu. - Nie pozwoliłam Ci nawet wejść - Spojrzał się na mnie tak jakby ze złością, ale ja mu i tak nie pozwoliłam wejść. - Czego ty ode mnie chcesz? Myślałam że tacy jak ty, nie starają się o.. Dziewczynę. - Justin się zaśmiał i popchnął drzwi i szybko wszedł do mojego domu. - Myślisz że ja się o Ciebie staram, chciałabyś! Mogę mieć każdą, myślisz że tylko ty na mnie lecisz? - Zaśmiałam się dość głośnym tonem aby zrobić mu nawet na złość. - Nie, nie lecę na Ciebie głąbie. - Marzyłam tylko o tym aby wyszedł z mojego domu. - Wyjdź, rozumiesz? Wyjdź! - Uśmiechnął się i wstał podchodząc do mnie i unosząc mnie tak że nie dotykałam już ziemi. - Wiem że tego chcesz, mała. - Wiem że to mogło wydawać się dziwne, nawet bardzo, ale w pewnej chwili pocałowałam Go, namiętnie, tak jak tylko umiałam (...) Nasz pocałunek trwał tak przez chwilę, wtedy on wypuścił mnie na ziemię i ja Go popchnęłam i wyrzuciłam za drzwi. - Wow. - Zaśmiałam się sama do siebie. To było dość fajne. Poszłam na górę i położyłam się na łóżku myśląc nad tym, w pewnej chwili poczułam jak moje powieki opadają i zasnęłam.
* 1 MIESIĄC PÓŹNIEJ.*
 Szliśmy z Justinem przez park trzymając się za ręcę.
-
Justin chcę sprawdzić jaka jest woda.
Justin przerzucił mnie przez swoje ramię, idąc w stronę plaży.
-
Nie zrobisz tego.
Justin zaśmiał się i dalej szedł.

- A chcesz się przekonać?
Zaczęłam się wiercić aż w końcu się przewróciliśmy, nasze usta dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Wtedy Justin........

"Dzyn, dzyn, dzyyyn"
Obudził mnie dość głośny budzik, na szczęście był to tylko sen, a jednak z moich oczu poleciały łzy. Starałam wybić sobie z głowy ten sen. Była już godzina 5:34, wstałam z łóżka i podeszłam do szafy wyjmując z niej rurki, conversy, czarną kurtkę i czarną bokserkę z krzyżem na środku. Nasunęłam na siebie świeżą bieliznę i ubrania, rozczesałam włosy po czym je wyprostowałam, złapałam za torbę i wyszłam z domu. Zobaczyłam jak mój autobus jedzie, dlatego zaczęłam biec, wbiegłam do autobusu i usiadłam na siedzeniu. Wyjęłam telefon z kieszeni i zauważyłam że mam sms . (...) 15 minut później byłam już pod szkołą....


środa, 25 grudnia 2013

Informacje.

             Informacje i pytania, ważne . <3

Mam wrażenie że nikt nie czyta mojego bloga
, więc jeżeli ktoś Go czyta to niech to skomentuję.
INFORMACJA.
Chciałabym zmienić troszeczkę fabułę opowiadania tzn. Chcę zrobić z Justina trochę niegrzeczniejszego, a z Sophie chciałam zrobić bardziej rozrywkową dziewczynę, taką która nie będzie cichą myszką.
Bardzo mi zależy na tym abyście czytali mój blog kiedy nie piszę Go dla siebie lecz dla Was.
○ Sophie od tej pory będzie nazywała się Selena ;)

Przepraszam, kolejny rozdział: 5 stycznia 2014 rok . <3

wtorek, 24 grudnia 2013

Rozdział 6.

* 3 miesiące później. *

Ja i Perr mijałyśmy się ciągle na korytarzu, ona nawet się na mnie nie spojrzała. Uznałam że to nie miało w ogóle żadnego sensu, zmieniłam szkołę, nie miałam w niej ani nowych przyjaciół ani nie byłam zbyt lubiana. Chciałam nawet zmienić miejsce i adres zamieszkania, kiedy wyobrażałam sobie że zawsze mógł przyjść tam Ju.. Nawet nie chcę wymawiać tego obrzydliwego imienia. Już przyłapałam go kilka razy pod moim domem.. Ale kiedy zobaczył mnie w oknie, uciekał. Z Harrym też już za bardzo nie utrzymuje kontaktów, tak na prawdę to w ogóle, ostatni raz widzieliśmy się wtedy kiedy pomagał mi uciec od Justina. Chciałabym znaleźć PRZYJACIÓŁKĘ która będzie mnie rozumiała. Siedziałam na korytarzu na ławce wkuwając książkę od Matematyki.. Usłyszałam dzwonek na lekcje, schowałam książkę do torby i weszłam do klasy. Pani coś tłumaczyła, ale i tak mało mnie obchodziło. W końcu minęło całe 45 minut, koniec lekcji, dom. Wrzuciłam książki do torby i wybiegłam ze szkoły. Miałam na sobie tylko sukięnkę  a na dworze zaczął padać deszcz, byłam już cała mokra, miałam wrażenie że ktoś za mną idzie, a gdy się odwróciłam nikogo nie było. Po chwili znów się odwróciłam i ujrzałam jakiegoś mężczyznę w czarnej bluzie i kapturze. (...) Ujrzałam rysy twarzy już wcześniej mi znane, prawdopodobnie Justina. Zaczęłam biec, ale na koturnach było to dość chyba nie możliwe. -
Nie potknij się księżniczko. - Tak to w 1OO% był Justin. Starałam się nie zwracać na to uwagi, szłam coraz szybciej. - Lubię kiedy się boisz. - Byłam coraz bardziej wkurzona i tak bałam się. - No i co z tego Justin? Przeszkadza Ci to kiedy się boję? Po co mnie śledzisz? - Usłyszałam tylko śmiech, ale i wtedy ujrzałam jak on zdejmuję kaptur. - Bo lubię Cię śledzić, posłuchaj, daj mi Cię to dam Ci spokój. - Poczułam jak jego dłonie obejmują mnie w pasie i zjeżdżają coraz niżej, wtedy z całej siły uderzyłam go w twarz. - Teraz posłuchaj ty mnie, jeszcze raz będziesz mnie śledził i jeszcze raz będziesz mnie obmacywał i będzie z tobą źle. - Chciałam już iść dalej, ale.. - A jeżeli zrobię, tak? - Podszedł do mnie powoli i przyciągnął mnie do siebie, wkładając swoją rękę pod moją sukienkę.  [ Jesteśmy w Parku ] - Nie - Znów go uderzyłam i to 2x mocniej. - Nienawidzę Cię, rozumiesz? nienawidzę. Spieprzyłeś całe moje życie, całe. Gdyby nie ty, to w tej chwili.... - Z moich oczy automatycznie popłynęły łzy, złapałam za torbę która leżała na ziemi i zaczęłam iść w stronę domu. (...) Wbiegłam do niego i od razu pobiegłam do łazienki, zrzuciłam z siebie ciuchy i weszłam pod prysznic odkręcając ciepłą wodę, znów z moich oczu poleciały łzy. Wymyłam dokładnie swoje ciało i wyszłam spod prysznica okrywając swoje ciało ręcznikiem, a włosy otarłam innym. Poszłam do sypialni i wyjrzałam przez okno, znów stał tam Justin...

sobota, 21 grudnia 2013

Rozdział 5.

Ale nie, boże, nie. Zauważyłam jakiś biały ręcznik, poszłam do łazienki i zrzuciłam z siebie ubrania wchodząc pod prysznic, słyszałam tylko wodę. Zamknęłam oczy i po chwili je otworzyłam, przetarłam je z wody i ujrzałam Justin'a stojącego na przeciwko mnie. - Co robisz idioto, wyjdź stąd - Zakryłam szybko moje ciało rękoma, a w tle słyszałam dość głośny śmiech. - To jest moja łazienka, więc będę robił co tylko chcę. - Złapałam za biały ręcznik i wyszłam z kabiny, poszłam do jego pokoju siadając na krześle, Justin zadawał się z ćpunami, fajnie, chciałam stąd jakoś uciec. - Pojedziemy gdzieś? głodna jestem - Tak strasznie go nienawidziłam, co ja mu zrobiłam?  - Po co? zaraz coś Ci przyniose. - Usłyszałam trzask drzwi, co oznaczało że będę musiała tu siedzieć. Kopnęłam w łóżko, po czym wyleciał spod niego mój iPhone, chwyciłam go i weszłam w kontakty Perrie, Samanta (...) Harry, szybko zaczęłam do niego dzwonić, a on odebrał. - Harry przyjedź po mnie do domu Justina, on mnie porwał, jestem tu zamknięta proszę. - bez żadnego zastanowienia się usłyszałam:  będę za 15 minut. - Ucieszyło mnie to, schowałam telefon tam gdzie był i pobiegłam do łazienki, ubrałam się po chwili usłyszałam krzyki mężczyzn za pewne Harrego i Justina. Po chwili zobaczyłam że ktoś otwiera drzwi, ujrzałam Harrego praktycznie całego we krwi, ucieszyłam się rzucając mu się na szyję. - Dziękuję. - Puściłam go i uśmiechnęłam się, a on natychmiast złapał mnie za dłoń i zaczął biec, a ja za nim na ziemi ujrzałam nie przytomnego Justina. - Choć odwiozę Cię. - Harry już wiele dla mnie zrobiłeś, ale jeżeli możesz - Uśmiechnęłam się sama do siebie i wbiegłam do samochodu Harrego, nie całe 1O minut później byliśmy już przed moim domem. Odwróciłam głowę w stronę Harrego - Wejdziesz? - Uśmiechnęłam się po woli wysiadając z samochodu i zamykając za sobą drzwi. - No dobra, mogę wejść. - Harry wysiadł z samochodu, otworzyłam swoje drzwi i weszłam do środka. - Może... yy.. Chcesz coś do picia, Harry? - Uśmiechnęłam się, w tej chwili czułam się dość dziwnie, bałam się, nawet Harrego, bałam się że.. że.. on tu wróci i coś mi zrobi, nie porwie, tylko zgwałci? - Wodę gazowaną - Sięgnęłam szklankę z szafki i wlałam do niej wodę, a także po chwili wyjęłam drugą i zrobiłam to samo.. Harry coś do mnie mówił a ja zapatrzyłam się na moje zdjęcie z Perr i myślałam co będzie z naszą przyjaźnią. - Sophie, ja pojadę już. - Kiwnęłam tylko głową, a po chwili już zapanowała cisza, chwyciłam telefon i wykręciłam numer Perrie, "PO USŁYSZENIU SYGNAŁU ZOSTAW WIADOMOŚĆ, DYYYYN" Szybko się rozłączyłam, i pobiegłam do swojej sypialni..
Do: Perrie.
- Perrie, proszę, proszę odezwij się do mnie, za pewne już wszystko wiesz, odezwij się do mnie a wszystko Ci wytłumaczę.
Na wiadomość od Perrie czekałam już jakieś 3O minut..

piątek, 29 listopada 2013

Rozdział 4.

- Czekałam na Harrego już przy aucie, a tak dokładnie czekałam na to aż będę mogła wsiąść do samochodu. - Harry, eh, ja naprawdę nie chcę zniszczyć co jest między Perr a J.... - Nie zdążyłam dokończyć kiedy Harry mi przerwał, pokazując abym wsiadła do samochodu, gdy do niego wsiadłam ruszyliśmy w drogę (...) Chwilę później Harry wysadził mnie przed domem bez żadnego "Cześć, siema" Weszłam do domu, była dzisiaj sobota więc na szczęście mogłam odpocząć, miałam nadzieję że już więcej nie zobaczę tego całego Justin'a.. Zaczęłam trochę sprzątać w domu itp, aż w końcu na dworze zrobiło się ciemno.. Usłyszałam walenie do drzwi, nawet głośne. Otworzyłam je, myśląc że to załamana Perr...... Ale nie to był ktoś, kogo zupełnie się nie spodziewałam i miałam nadzieję że go nie zobaczę, tak to był Justin. (...) Poczułam przy swoim nosie wilgotną ściereczkę nawilżoną jakimś śmierdzącym płynem, po chwili poczułam jak upadam i nic nie mogę z tym zrobić, to było takie uczucie jak bym zasnęła... (...) Justin wziął mnie na ręce i wsadził do swojego czarnego "Ferrari" . Po kilku godzinach obudziłam się w jakimś pokoju, nawet nie wiem jakim, wiem że nigdy wcześniej tu nie byłam i wiem że stoi za tym Justin (...) Po chwili usłyszałam jak ktoś otwiera drzwi, stał za nimi Jus, kiedy wszedł wstałam z dość niewygodnego łóżka i zaczęłam krzyczeć a nawet bić go. - Wypuść mnie stąd, idioto rozumiesz? Co ja ci człowieku zrobiłam? Nie chcę tu być, rozumiesz? Nie chcę. - Usłyszałam śmiech i poczułam jak ktoś przyciska moje ręce do ściany. - Słuchaj mała, przecież mówiłem Ci że pożałujesz tego że mnie uderzyłaś. Więc słuchaj mała suko, teraz rządzę ja, więc zostaniesz tu szmato czy tego chcesz czy nie, a ja Cię przelecę. - Justin złapał moje oby dwie dłonie w jedną swoją nadal przyciskając je do ściany, poczułam jak jego dłoń jest na moim tyłku a on wbija mi się w szyję dociskając swoje kroczę do mojego... To było tak cholernie podniecające, ale nie chciałam z nim. A może chciałam, tylko nie chciałam się przyznać do tego przed samą sobą? (...) Poczułam że moje ręce opadły luźno, a moje stopy nie dotykały ziemi. Owinęłam swoje ręce wokół jego szyi, poczułam jak jego pocałunki zjeżdżają coraz niżej, aż w końcu zatrzymały się przy moim biuście zostawiając przy tym małe czerwone plamki czyli "MALINKI"... Odchyliłam głowę lekko w tył zagryzając dolną wargę, sama nie wiedziałam czego chcę, ale ja zawsze robię a potem myślę, wrr. - Nazywasz mnie idiotą a pozwalasz mi Cię całować? Śmieszne. - Poczułam jak upadłam na ziemię, ale po chwili sama wstałam i usiadłam na łóżku tuż obok. - Zejdź z tego łóżka, ty śpisz na podłodze. - Usłyszałam dość głośny śmiech. - Pff, śnisz chyba sobie. - . Usłyszałam trzask drzwi a przy tym zamykając je na klucz, byłam strasznie wkurzona, usiadłam na niewielkim stoliku w salonie. Myślałam co mam robić dalej, ale nic nie przychodziło mi do głowy, było mi strasznie zimno a miałam na sobie tylko podkoszulkę i krótkie spodenki. Coś przyszło mi do głowy ale wiedziałam, że to już na zawsze zmieni moje życie.

czwartek, 14 listopada 2013

Rozdział 3.

" Czułam się dziwnie dlatego wyjęłam swój telefon i zaczęłam grać w "Pou", moje dźwięki na szczęście były wyciszone kiedy ta gra wydawała dziwne dźwięki... "

___________________________________________________________

Jechaliśmy jeszcze tak przez chwile, w końcu wjechaliśmy na jakiś most z kamieni i zza okna ujrzałam piękną błękitną wodę. A znów za chwile wielką willę. Wysiadłam ze samochodu, otworzyłam bagażnik i wyjęłam swoją torbę, czekałam na Perr, robiło się coraz ciemniej, kiedy wszyscy wysiedli z samochodu skierowaliśmy się w stronę wejścia do willi. Staliśmy przed drzwiami, willa była Jussa, a on nie mógł znaleźć kluczy..
- Wiesz, ym, Selena, musisz wejść przez tamto okno aby otworzyć drzwi. - Justin pokazał na okno palcem.
- No ale Perrie nie może? - Justin tylko pokiwał głową na "Nie". Położyłam torbę i zaczęłam się wspinać, Justin podłożył mi rękę abym mogła na niej położyć nogę. Stanęłam na niej i zaczęłam się wspinać. Po chwili byłam już na balkonie gdzie było otwarte okno, weszłam to i pobiegłam na dół, chociaż z trudnością kiedy willa była wieeelka. Otworzyłam drzwi i wszyscy weszli, nikt nie wziął mojej torby przez co musiałam się cofnąć po nią..
- Co robimy? - W tle usłyszałam śmiech Jussa, zamknęłam oczy i je otworzyłam.
-
Dobra, gdzie jest mój pokój ? - Justin złapał mnie za rękę i pociągnął na górę, po chwili znaleźliśmy się przed moimi drzwiami.. Było już całkowicie ciemno, tam gdzie się znajdowaliśmy nic nie widziałam, po chwili poczułam jak ktoś, raczej Justin przyciska mnie do ściany, wkłada swoją dłoń pod moją bluzkę i całuje po szyi, owszem, było to takie pociągające.. Odepchnęłam go, bo nie chciałam zranić mojej przyjaciółki. 

- Co ty robisz? Przestań. - Poczułam tylko jego wzrok na sobie i usłyszałam głos.
- Słuchaj dziwko, mnie się od siebie nie odpycha, jeżeli będę chciał się z tobą bzykać to na pewno Cię przelecę. - Przestraszyłam się, wbiegłam do swojego "tymczasowego pokoju". Poszłam do łazienki i przebrałam się w piżamę. Położyłam się, po chwili zasnęłam........."""Rano""" Poczułam na sobie czyjąś dłoń, otworzyłam oczy i ujrzałam Jussa, od razu wstała z łóżka.
- Co ty robisz idioto, oszalałeś? - Justin podszedł do mnie i zaczął mnie namiętnie całować, znów go odepchnęłam ale tym razem dodatkowo uderzyłam go z całej siły w policzek.
-
Dziwko, już Ci mówiłem że mnie się tak nie traktuje, jasne, pożałujesz szmato. - Usłyszałam tylko głośny trzask drzwi, zeszłam na dół, do kuchni i stanęłam przed oknem, za nim widziałam tylko Perrie i Justin'a spacerujących razem za rękę. Do szklanki wlałam sobie wodę, po czym ją wypiłam.
-
Może już pojedziemy, masz tego nie zepsuć co jest między nimi, on, może się przy niej zmienić. - Odwróciłem się i kiwnęłam głową na "Tak". Pobiegłam do łazienki i chwile potem byłam już gotowa do wyjścia.

__________________________________

Ok, ok, ok ♥ Już jest, rozdział 3, joooł :3

Jeżeli chcecie być informowani o nowych rozdziałach piszcie mi tu:

Ask.fm

Facebook.






A tu kilka faktów o mnie:))


http://colorfuldreams1121.blogspot.com/